Wpisy umieszczane hurtowo do kazdej kategorii, i wpisy z wieksza iloscia linkow w tresci niz 3, sa usuwane.

Kilka lat temu prowadziłem niewielką firmę. Sama działalność tejże firmy jest mało ważna, w każdym razie nie jest to tematem tego opracowania, a więc nie skupiajmy sie na tym. Wiele biznesów prowadzących działalność polegającą na sprzedaży czy produkowaniu towarów w pewnym momencie musi zmierzyć się z poważnym problemem jakim jest logistyka.

Bardzo często wymagania, jakie stawia przed właścicielami firm temat zarządzania surowcami, półproduktami, transportem i magazynowaniem przekraczają ich umiejętności, a czasem również ich możliwości. Co robić, jakoś trzeba tym zarządzać. W dużych koncernach problemem zajmują się całe zespoły speców, ludzi, którzy spędzili godziny całe na studiowaniu tematu, są do tego przygotowani i w związku z tym pewnie sowicie opłacani. Cóż ma jednak czynić mały właściciel firmy, a takim właśnie właścicielem firmy byłem ja, jakiś czas temu.

Rozwiązania:

Właściwie ma on tylko dwa wybory. Pierwsze, to oddanie takich problemów jak transport, magazynowanie, ogólnie cała logistyka, jakiejś firmie z zewnątrz. Tu niewielki biznes może natknąć się na barierę nie do przejścia.
Szczególnie ciężkie jest to w przypadku biznesów rozpoczynających dopiero wyprawę po wezbranych wodach biznesu. Otóż rozwiązania serwowane przez koncerny specjalizujące się w temacie logistyki są przygotowywane na miarę kolosów. Jak tylko pada słowo magazynowanie, rozmawia się o setkach metrów kwadratowych powierzchni magazynowej, gdy mowa jest o transporcie, zaraz ktoś wspomina o setkach ciężarówek, towarowych składach pociągów, czy transporcie morskim. Owszem, tak, wielka fabryka aut czy samolotów mogłaby rozważać takie propozycje, ale przecież nie jednoosobowa firma, której miesięczny wpływ wynosi 5 - 7 tysięcy zł. A właśnie, olbrzymim rozwiązaniom wtórują i olbrzymie koszty. To prawda, można podłączyć sie do jakiegoś większego ładunku i przy okazji przewieźć swoje produkty czy półprodukty, ale o ile firmę ściągającą zza morza dwa statki pełne towaru co miesiąc stać na to, a nawet specjalnie nie odczuwa takich kosztów, o tyle małego pypcia z własnym interesem nie stać na wynajęcie jednej palety na pokładzie tegoż okrętu, a taką operację czuł będzie jeszcze dłuuuugo.

Jest też drugie rozwiązanie tego problemu, czyli syzyfowa próba samodzielnego dźwignięcia tematu. Może to być co prawda logistyka przez małe \\\\\\\\\\\\\\"l\\\\\\\\\\\\\\", bo wszystkie rozwiązania, znajomość przepisów itp, będą tylko i wyłącznie takie, jak w danym momencie potrzeba, ale przez jakiś czas daje się tak działać. Któregoś ślicznego jednak dnia do twoich drzwi zastukać może urzędnik i stwierdziwszy, że przez ostatnie 5 - 10 lat nieprawidłowo interpretowałeś jakiś tam akapit w jakiejś tam ustawie, wystawić może pokaźny rachunek. I to jest poważny kłopot, bo taka kara zazwyczaj też jest wyznaczana na miarę kolosów. Oni by tego nie odczuli, dla ciebie to koniec własnego biznesu.

Krótki przykład z autopsji

Towary, które wytwarzała moja firma trzeba było gdzieś sprzedawać. Musiałem więc układać się jakoś z wszelkiego rodzaju dystrybutorami, a ponieważ prowadziłem firmę iście mikroskopijną, to wspomniane sklepy i sieci sklepów dyktowały warunki. I tak pewnego razu okazało się, że moje produkty, by zostały rozprowadzone, muszą posiadać kody kreskowe. Wygląd kodu kreskowego oczywiście znam, ale nie miałem pomysłu jak tą sprawę ugryźć. Zamiast zajmować się swoim interesem, musiałem dokształcać się w temacie dorosłej logistyki.
Ostatecznie dowiedziałem się, że jest cały taki system i po prostu można stać się jego częścią. Naturalnie za pewną opłatą, dla niektórych to niewiele, dla mnie wiele. Poza tym jako niemowlę w świecie kodów paskowych co i rusz napotykałem nowe kłopoty i pytania, każda konsultacja i każde szkolenie kosztowały po prostu majątek. Do tego przez zarządzających całym systemem zasypywany byłem stertami formularzy do wypełnienia. Chwilami wręcz pytano o dane, których nie zawsze chciałem ujawniać, ale musiałem pod groźbą wywalenia z systemu. Tak też zostałem wrobiony w rzeczy zupełnie mi zbędne. Ostatecznie doszło do tego, że zanim w pełni wprowadziłem ten cały system kodów kreskowych, moja firma zbankrutowała… właśnie pod naporem tego typu głupot.

Comments are closed.